
Od zawsze wojownik! Walczy o siebie
Hej! To ja, Bartek! Od pierwszego dnia życia musiałem walczyć. Najpierw walczyłem o to, żeby żyć, bo urodziłem się bardzo chory. Teraz walczę o to, abym kiedyś mógł chodzić, biegać, jeździć na rowerze. Taki już ze mnie mały wojownik.
Mam wadę kręgosłupa, która powoduje, że moje nogi nie chcą być mi posłuszne. Mam też kilka zalet. Lubię pomagać, lubię się uczyć, lubię muzykę, nawet lubię ćwiczyć z rehabilitantami, bo wiem, że to bardzo ważne. Jeśli będę wytrwały, mam szansę kiedyś pójść na własnych nogach na spacer. Bardzo chciałbym. Pomożesz?
820zł/15000zł
5.47%
Potrzebne jeszcze: 14180 zł
Wada kręgosłupa i niepełnosprawność
Nowy Sącz,woj. małopolskie

PILNE
5024 Bartosz WiewióraWsparło: 18Promuj zbiórkę na swojej stronie
Skopiuj kod i udostępnij na swojej stronie.
<iframe src="https://chcepomagac.org/baner/?id=5024" width="600" height="373" scrolling="no"></iframe>
O mnie
Bartuś urodził się z rozszczepem kręgosłupa, pęcherzem neurogennym, niedowładem kończyn dolnych i epilepsją. Już w pierwszej dobie życia musiał przejść dwie poważne, ratujące życie operacje. W ciągu zaledwie kilku lat zmagał się z licznymi zagrożeniami zdrowotnymi, którym dzielnie stawiał czoła. W dzieciństwie przeszedł również sepsę, która zagrażała jego życiu, a lekarze wielokrotnie nie dawali mu szans – a jednak za każdym razem zaskakiwał ich swoją siłą.
W 2013 roku jego życie po raz kolejny zawisło na włosku. Zdiagnozowano u niego obrzęk mózgu. Lekarze nie dawali nadziei, a jednak Bartuś przetrwał. Konieczna była dekompresja tylnej czaszki, usunięcie kręgu szyjnego, operacje oczu oraz aż cztery wymiany zastawki.
Kolejny kryzys przyszedł w 2019 roku – Bartuś z silnym bólem głowy trafił do szpitala w Prokocimiu. W ciągu zaledwie 10 godzin przeszedł cztery operacje ratujące życie. Przez miesiąc był w śpiączce farmakologicznej i oddychał pod respiratorem. Po wybudzeniu nie był w stanie ruszać rękami. Mimo wszystko powoli wracał do siebie, choć wymagał ogromnej pracy rehabilitacyjnej.
Dziś Bartuś ma 14 lat i przeszedł już 16 operacji. Zamiast beztroskiego dzieciństwa, każdy dzień spędza na ćwiczeniach i walce o lepsze jutro. W 2020 roku przeszedł kosztowną operację kończyn dolnych, niestety – mimo starań lekarzy – nie udało się osiągnąć zamierzonego efektu. Dodatkowo po wyjściu ze szpitala zachorował na COVID-19, co spowodowało półtoramiesięczną izolację i przerwanie rehabilitacji. To z kolei uniemożliwiło wykonanie kolejnych planowanych zabiegów, a lekarze zdecydowali, że dla jego bezpieczeństwa lepiej będzie, jeśli pozostanie na wózku inwalidzkim.
W maju tego roku Bartuś przeszedł kolejną bolesną operację nóg – wszystko po to, by dać mu szansę na wstanie z wózka. Jednak sama operacja to za mało – kluczowa jest codzienna, kosztowna rehabilitacja.
– Dla nas najważniejsze było to, że żył i był razem z nami – wspomina mama chłopca, pani Kinga.
Łącznie Bartuś przeszedł już 16 operacji, w tym kilka ratujących życie. Aby mógł godnie funkcjonować, musi być systematycznie rehabilitowany – większe przerwy w ćwiczeniach prowadzą do poważnych problemów z narządami wewnętrznymi.
– Pomimo wszystkich trudności Bartuś jest wesołym i pogodnym chłopcem, mającym marzenia, w które ja też mocno wierzę. Chce samodzielnie wyjść po drabinie i zostać strażakiem – mówi mama.
Niestety, koszty leczenia i rehabilitacji przekraczają możliwości finansowe rodziny. Dlatego każda forma pomocy – nawet 1,5% podatku – może całkowicie odmienić życie Bartusia. To nie tylko nadzieja na lepsze jutro, ale realna szansa na dalszą walkę o zdrowie i sprawność.





